Dlaczego płakałam w autobusie z Manili ? eko spowiedź.

eko-spowiedz-blog-podróżniczy-z-dala-od-domu-3

Przed Wami coś w rodzaju swoistego rodzaju eko rachunku sumienia. Wielokrotnie wspominałam na łamach bloga, ale także w bezpośrednich rozmowach, że podróż zmieniła nasze światopoglądy i w konsekwencji pchnęła do znaczących zmian w  kontekście podejmowanych wyborów w życiu codziennym.

Kwestię naszej przyszłości i planów już opisywaliśmy, tym razem nadszedł czas na sprawę znacznie większego kalibru, dotyczącą przyszłości naszej planety oraz nas samych. Nas samych, czyli rzekomo najdoskonalszego gatunku na ziemi – ludzkości.

EKO SPOWIEDŹ

Ja też nie byłam święta i uważałam wszelkie przestrogi nadchodzącej zagłady za wyhiperbolizowane. Węszyłam interes bio i eko firm, które na szerzeniu prawd o postępujących zmianach klimatycznych, chcą zarobić gruuuube miliony. To tak na marginesie, ale przede wszystkim to …

BYŁAM BEZNADZIEJNĄ IGNORANTKĄ

Pomijam lata mojego życia, kiedy nie byłam świadoma, co się święci i jak możemy temu zapobiegać. Lądujemy zatem na początku mojej świadomej ignorancji, czyli raptem 4 lata temu, kiedy na studiach poznałam Martynę. Martyna jest weganką ze względów zdrowotnych oraz ideologicznych. I to była pierwsza osoba, której powiedziałam, że ja tego nie kumam i o ile wegetarianizm rozumiem to weganizm jest już jakimś HIPSTERSKIM wymysłem. Dziewczyna nawet nie wie, ale właśnie się dowie jak teraz jest mi za ten za ten stan nieświadomości wstyd.

NIE SEGREGOWAŁAM ŚMIECI

Przede wszystkim, nie wyniosłam tego z domu, ponieważ moja rodzina od wielu lat przykłada do tego działania wielką wagę. Teraz w  moich oczach segregacja śmieci to jest absolutna podstawa, której nieprzestrzeganie powinno być karane mandatami.

Tak uważam dziś, w przeciwieństwie do czasu przed wyjazdem, kiedy to nawet nie segregowałam śmieci u siebie w mieszkaniu. Co prawda robiłam to w pracy, gdzie były do tego przygotowane kosze, ale nie u siebie.

SHAME ON ME AGAIN.

MIĘSOŻERCZYNI

Co ciekawe, zanim zorganizowałam u siebie segregację, wcześniej przeszłam na wegetarianizm. Jeszcze dwa lata temu nie było mi żal zwierzątek, które zjadałam. Dla wyjaśnienia, wynikało to przede wszystkim z niewiedzy, a niewiedza wynikała z braku zainteresowania tematem przemysłu mięsnego. Wiedziałam tylko to, o czym trąbiono w mediach, czyli, że drób jest faszerowany antybiotykami, ryby karmione szkodliwymi granulatami a fanką wołowiny nigdy nie byłam. Wychowałam się na teorii, iż mięso jest niezbędnym źródłem białka do zdrowego funkcjonowania i sensownego dbania o tkankę mięśniową.

eko-spowiedz-blog-podróżniczy-z-dala-od-domu-6
15 tysięcy i 400 litrów wody potrzebnych jest do wyprodukowania 1 kilograma mięsa wołowego 🙁

NA WEGETARIANIZM PRZESZŁAM SPONTANICZNIE

Lubię sobie stawiać wyzwania i prawdopodobnie właśnie ze względu na chęć wyzwania samej siebie, postanowiłam odstawić mięso. Wydarzyło się to w marcu 2018 roku, wtedy po prostu odliczałam kolejne tygodnie bez mięsa, ryb oraz owoców morza, choć bez sztywnego założenia, że rezygnuję z nich już na zawsze. Co mną kierowało ? Z pewnością niechęć zatruwania się niezdrowym mięsem oraz kiełkująca troska o bezprawną rzeź zwierząt. Po kilku tygodniach przyszło mi spróbować czegoś  mięsnego, ale nie byłam już w stanie tego zjeść. W rezultacie w tym momencie świadomie stałam się wegetarianką.

TRIPOWANIE A DIETA BEZMIĘSNA

Później wyruszyliśmy w podróż. W większości państw nie miałam problemów z żywieniem się, ale moja dieta bezsprzecznie była dość monotonna. O ile do końca 2018 roku jeszcze jadłam produkty pochodzenia zwierzęcego (nabiał, jajka) i czasem menu urozmaicały omlet lub naleśniki, o tyle od stycznia głównie jadłam fried rice with vegetabes, czyli ryż z warzywami.

NIE EKO FILIPINY

Niewątpliwie przełomowy był dla nas pobyt w na Filipinach. Tutaj po raz pierwszy zetknęłam się z sytuacją braku jakiejkolwiek alternatywy dla wegetarian w lokalnych bistro barach. Zaraz po wylądowaniu w Manili pojechaliśmy w stronę północnej części wyspy – górski region Luzonu. Wspominam o tym, ponieważ to miejsce w rodzaju naszego Zakopanego, w którym równie ciężko o jarskie danie, choć kultura żywienia w Polsce szybko się zmienia i gospody oraz restauracje muszą wychodzić swoim klientom naprzeciw. Na Filipinach tak się nie dzieje, ponieważ kultura jedzenia mięsa od śniadania po późną kolację jest głęboko zakorzeniona. Najbardziej zaskoczyły mnie śniadania złożone z ogromnych kawałków mięcha. Trzeba było się mocno wytężyć, żeby znaleźć opcję wegetariańską w tym regionie.

IMPREZKA BOŻONARODZENIOWA

Święta Bożego Narodzenia spędzaliśmy w miejscowości Vigan (przypadek?), która wpisana jest na listę światowego dziedzictwa UNESCO w związku z wyjątkową postkolonialną architekturą. Postanowiliśmy, że w ramach celebracji ogarniemy nocleg w fajnym hotelu tuż przy morzu.

Okazało się, że miejsce należało do poprzedniego majora (odpowiednik polskiego burmistrza lub prezydenta) tego miasta a akurat jego mama obchodziła pokaźnie – dziewięćdziesiąte urodziny. Z tej okazji z prawie wszystkich stron świata zleciała się cała rodzina. Impreza odbywała się na terenie ogrodu naszego pensjonatu. Byliśmy tej nocy ich jedynymi gośćmi i pewnie w związku z tym zaproszono nas na celebrację. Wieczór płynął przemiło, towarzystwo ”wysokich lotów” – biznesmeni, lekarze i nawet szef filipińskiego oddziału facebooka.

TO NIE JEST MIĘSO

Pani Majorowa była typową francą, policzyła nas za szwedzki stół, wytknęła wielokrotnie, że musimy być BOGAAACI, skoro tak długo podróżujemy (założę się, że ich jedna podróż na wakacje kosztuje tyle, co kilka miesięcy naszego budżetowego tripa) i wciskała mi kit, że kurczak to tofu. Gdy już jej wyrzuciłam, że wiem, że w tym risotto jest kurczak i stanowczo odmówiłam zjedzenia dania, zrobiła szach mat. Siedziałyśmy przy stoliku naprzeciwko siebie, ona obskubywała właśnie jakąś wieprzową kostkę. Gdy już skończyła, powymachiwała mi nią przed nosem w ramach gestykulacji przy rozmowie, po czym POŁOŻYŁA NA MÓJ TALERZ. Psychicznie spadłam wtedy z krzesła. Nawet nie tyle się zezłościłam ile zrezygnowałam z wiary w jej człowieczeństwo.

CZAS NA JAJO

Nagle o godzinie 22:00 zniknęła połowa gości, wsiedli do samochodów i bez pożegnania odjechali. W ferworze rozmów jakoś przeszło to bez większego echa, ale po kilkudziesięciu minutach wszyscy wrócili z nocnymi łowami. Mianowicie celem eskapady był zakup filipińskiego przysmaku, który możliwy jest do kupienia dopiero po 22 wieczorem właśnie. Pewnie część z Was wie, że na Filipinach przysmakiem są tak zwane Balut, czyli kacze jaja z w pełni uformowanymi zarodkami ptaka.

Cała rodzina się tym zajadała, a raczej zasiorbywała. Ja uciekłam do ekipy grającej w karty, ale Oskar był kilkukrotnie nachalnie namawiany do skosztowania. W ramach ciekawostki nawet rozbili przed nim ów jajko i pokazali naocznie, jak wnętrze wygląda.

ŚWIŃSKIE GŁOWY

Właśnie w tym kraju wyspiarskim również wielokrotnie było nam dane oglądać świńskie głowy niesione jak gdyby nigdy nic przez miasto lub wieś. Na lokalnych targach stanowiły atrybut każdego stoiska mięsnego, podczas gdy krew pomieszana z brudną wodą płynęła po podłodze. Na targ tylko raz poszłam w japonkach. Sami rozumiecie.

Z VIGAN DO VEGAN

Opisane powyżej sytuacje wiążą się stricte z jedzeniem, ale główny powód do podjęcia decyzji o przejściu na weganizm miał inne podłoże niż obrzydzenie czy wstręt. Bardzo martwiły nas wszechobecne śmieci, na Filipinach była ich masa (oprócz wyspy Palawan) . Ludzie żyją wśród swoich rodzinnych wysypisk, a świadomość ekologii jest zerowa.

POCZULIŚMY SIĘ ZOBOWIĄZANI DO WZIĘCIA EKO ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA NASZĄ WSPÓLNĄ PLANETĘ

Europa wypada całkiem nieźle na tle innych kontynentów w kwestii ochrony środowiska. Dlaczego? Dlatego, że mamy dostęp do informacji, edukacji oraz środki finansowe, które przy chęci jednostki pozwalają na dokonywanie słusznych wyborów.

Azjaci (nie wszyscy, ale odnoszę się do mieszkańców odwiedzonych przez nas krajów) nie mają takich podstaw kulturowych i społecznych, które pozwalałyby im, żyć ekologiczniej. Jeśli mieszkasz w blaszanym domku a Twoim głównym zmartwieniem jest to czy wszystkie z Twoich kilku/kilkunastu dzieci będą miały jutro co zjeść, ciężko jest myśleć globalnie. Dzieciaki często nie chodzą do szkoły a, i edukacja na temat ochrony środowiska zapewniana przez państwo jest żadna. Z przykrością patrzy się na dewastację środowiska w tamtych regionach, ale nie potrafimy winić mieszkańców. Nie należy tego robić.

EKO EDUKACJA

Potrzebne są zmiany, zmiany zasiewane odgórnie ze szczebla rządowego. Po ruchu z tej strony potrzeba będzie jeszcze przynajmniej jednego pokolenia, które wychowa się w duchu nowego podejścia. Z obserwacji, ale bez konfrontacji tego z żadnymi danymi wydaję mi się, że to niestety proces odległy i bardzo trudny. Szczególnie w przypadku państw wyspiarskich, gdzie każda wysepka żyje swoim tempem i klimatem społecznym a działania rządowe nie sięgają ich granic.

Jeśli oni nie mogą nic zrobić, to my musimy, nie ma wymówek. Doceniliśmy fakt, że żyjemy w kraju cywilizowanym i poczuliśmy jednocześnie obowiązek wprowadzenia zmian, które zmniejszą negatywny wpływ działalności człowieka na kondycję naszej wspaniałej planety. Zamiast prawić, że przecież to nie my jesteśmy głównymi trucicielami Ziemi, a odpowiedzialność leży gdzieś indziej, trzeba wziąć sprawy w swoje ręce i działać na polach, na których jest to nam umożliwione.

FILMY PRO EKO

Podczas ponad trzydziesto-godzinnego rejsu promem na wyspę Palawan z Manili obejrzeliśmy kilka filmów na temat destrukcyjnej działalności człowieka na środowisko oraz ogromnego wpływu przemysłu żywieniowego w tej sprawie.

Dlaczego skupiliśmy się na tym? Ponieważ jedzenie jest podstawową funkcją życiową człowieka i wprowadzone zmiany będą oddziaływały od zaraz i każdego kolejnego dnia naszego życia.

Do produkcji produktów pochodzenia zwierzęcego (mleko, jajka, skóra, furta) potrzebne są wpierw te same zasoby co do hodowli zwierząt na ubój a później jeszcze więcej, aby przetworzyć je do gotowego produktu.

Na stronie The Water We Eat podano wiarygodne dane dotyczące zużycia surowców w produkcji mięsa. Przykładem jest wołowina.

ILE NOSI W SOBIE KROWA

Po pierwsze to zwierze obdarzone emocjami. Hodowane są w skrajnie złych warunkach, gdzie zaraz po urodzeniu oddziela się młode od matki. Nie mają miejsca, by się ruszyć na krok a cały proces związany z produkcją oraz poborem mleka jest zmechanizowany.

Do wyhodowanie dorosłej krowy (200 kg mięsa) gotowej na ubój potrzeba trzech lat. W ciągu tego czasu jednostka bydła zjada 1300 kg zbóż oraz strączków, 7200 kg paszy objętościowej. Do wyprodukowania tej ilości pokarmu potrzeba 3 MILIONY 60 TYSIĘCY litrów wody, a i sama krowa podczas życia musi wypić 24 tysiące litrów wody. 7000 litrów na krowę – jeszcze dodatkowo tyle wynosi średnia związana z obsługą gospodarstwa i procesem uboju. Zatem 1 kg wołowiny kosztuje nas 15 400 litrów wody. Wyobraźcie sobie tyle litrowych butelek – super zwizualizowane na stronie thewaterweeat.com 92% wody na świecie wykorzystywana jest w przemyśle żywieniowym.

Przejście na dietę wegetariańską zmniejsza dzienne pośrednie zużycie wody o 50%.

eko-spowiedz-blog-podróżniczy-z-dala-od-domu-9
Go V!

SOJA

Ogromne tereny lasów wycinane są każdego roku pod pastwiska dla bydła hodowlanego, ale również pod uprawę soi. 80% produkowanej na świecie soi wykorzystywane jest jako pożywienie, z czego aż 97% dla zwierząt hodowlanych a tylko 3% do produkcji żywności dla człowieka.  

eko-spowiedz-blog-podróżniczy-z-dala-od-domu-14
1 ar uprawy soi vs. 1 ar hodowli bydła

OLEJ OLEJ !

Nie można ominąć sprawy upraw palm olejowych. Lasy Borneo znikają w zatrważającym tempie, a olej palmowy zawiera przerażająca ilość produktów przetworzonych na półkach sklepowych. NIE KUPUJCIE NIC, CO ZAWIERA W SOBIE OLEJ PALMOWY. To jak wspierać gangi narkotykowe.

eko-spowiedz-blog-podróżniczy-z-dala-od-domu-14
193 gatunki krytycznie zagrożone wyginięciem przez produkcję oleju palmowego <//3

CO2

Ponadto emisja gazów cieplarniach w przemyśle żywieniowym przewyższa emisję pochodzącą ze statków, samolotów, ciężarówek, samochodów i wszystkich innych środków transportu. A jak jeszcze dodać wykorzystanie plastiku do pakowania tych produktów, wychodzi czysty armagedon.

Nam te dane wystarczyły do zrozumienia powagi problemu oraz  podjęcia decyzji o zrobieniu kolejnego kroku do przodu w zmianie sposobu odżywiania się. Równorzędnym czynnikiem był wzgląd na zwierzęta, których widok w filmach poruszających się wokół tej tematyki spowodował, że nagle w autobusie w Manili wybuchnęłam głośnym płaczem. I długo nie potrafiłam się uspokoić. A na filmach płaczę bardzo rzadko.

WEGANIZM TO COŚ WIĘCEJ NIŻ LISTA PRODUKTÓW, KTÓRE SPOŻYWASZ LUB NIE

To raczej styl życia, który starasz się poszerzać o coraz to nowsze aspekty codzienności. Wracając do odżywiania i łącząc je z zakupami, przede wszystkim staramy się kupować owoce i warzywa w lokalnych warzywniakach a pakujemy je do worków wielorazowego użytku. Stojąc przed wyborem zjedzenia pysznej tofucznicy z pieczarkami, które w marketach pakowane są w plastik czy trochę mniej smakowitej, ale bez kupowania plastiku – wybieramy opcję numer 2. Takich przykładów jest wiele, na plastik zwracamy szczególną uwagę.

ŚWIADOMY EKO WYBÓR/WYRÓB

Kupujemy eko kosmetyki, których opakowania, chociaż w 25% są zrobione z recyklingowanego plastiku (m.in. Nature Box, czy lidlowy YOPE) i oczywiście mają oznaczenie vegan friendly co oznacza, że nie zawierają składników pochodzenia zwierzęcego i żadne stworzonko przy ich produkcji czy już w działaniach laboratoryjnych nie ucierpiało.

Wodę pijemy z kranu, używając do tego butelek z filtrem. My używamy firmy BRITA, ale dostępnych jest ich na rynku znacznie więcej. W ogóle zakup takiej butelki wpłynął pozytywnie na nawadnianie się, ponieważ mając pod ręką zawsze taką butelkę, picie wody staje się super proste a wręcz automatyczne. No wiecie, nie trzeba wykonać tego spaceru do sklepu po ciężkie butle wody, a i jeszcze ile to niepotrzebnego plastiku (chociaż w końcu w tym roku pojawiły się w dużych miastach automaty recyklingowe!). Dodatkowo oszczędzamy sporo pieniędzy na niekupowaniu butelek z wodą. Polecamy bardzo.

KAŻDY EKO KROK MA ZNACZENIE

Najbardziej boli nas podejście innych stanowiące, że jedna osoba nic nie zmieni. ZMIENI. Każdy nasz świadomy wybór zmienia wiele a co najważniejsze w konsekwencji skutkuje podejmowaniem kolejnych dobrych eko wyborów. Ten efekt nigdy się nie kończy.

Jednocześnie reprezentując świadomą i odpowiedzialną postawę, dajesz do myślenia innym. Nawet jeśli choć jedną osobę zarazisz swoim podejściem, ona zrobi to samo z następną. W swoim otoczeniu widzę, że ma to sens i jest skuteczne. Są tacy, którzy potrafią wyszydzić w twarz, ale matołów nigdy nie brakowało i zawsze trzeba brać pod uwagę dobrą stronę medalu.

Pamiętajcie, że nie trzeba od zaraz zmieniać swojego życia radykalnie. W imię walki o środowisko należałoby, ale nie oszukujmy się to jest bardzo ciężkie. Metoda małych kroczków od wieków sprawdza się na wielu polach. W tym wypadku do Ciebie droga czytelniczko czy też drogi czytelniku apeluję – podejmij dziś jeden świadomy wybór i zobacz, jak się będziesz wspaniale czuł. To wciąga.

#SAVETHEEARTH <3

Bądź na bieżąco!

Nie martw się, nie będziemy spamować

Wyrażam zgodę na wysyłanie newslettera przez Z dala od domu.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: