Dlaczego przez 3 miesiące nie dostaliśmy pracy?

z-dala-od-domu-blog-patrycja_oskar

Siemka! Dziś opowiem trochę o tym, jak wygląda nasze życie po powrocie z podróży, dlaczego od trzech miesięcy nie mamy pracy i co planujemy dalej.

Od kilku tygodni czytacie moje wpisy, które skupione są na tematyce podróżniczej. Relacjonuję Wam naszą pięciomiesięczną podróż, kawałeczek po kawałeczku. Układając ją krajami, odczuciami i przemyśleniami. Nie idę chronologicznie, nie wyczerpuję też naraz tematu jednego miejsca, bo padlibyście z nudów, a to przecież dla Was piszę. Możliwość przeplatania treści z różnych miejsc to jeden z atutów tworzenia po powrocie do domu.

Minęły trzy miesiące od powrotu z podróży

No dobra, jeszcze gwoli ścisłości – ja (Patrycja) wróciłam na początku marca, a Oskar pod koniec stycznia. Ta różnica wynikła przede wszystkim z faktu, iż ostatni miesiąc spędziłam sama w Indiach, uczestnicząc w kursie na instruktora Yogi. Nie zapominajcie również o incydencie wyzerowania jego konta na Bali. Oski w tym czasie śmigał i uczył jazdy na nartach we Włoszech. Wrócił do Polski dokładnie wtedy, kiedy ja.

Pewnie się zastanawiacie i co my przez te trzy miesiące robiliśmy. Co z naszymi zajęciami, czy wracamy do dawnej pracy ? czy szukamy nowych ? Czy może jesteśmy zwykłymi nierobami ?

No więc, podczas podróży postanowiliśmy i obiecaliśmy sobie, że zrobimy wszystko, żeby do stałej pracy „u kogoś” nie wrócić. I to wszystko mimo tego, że nie mogliśmy na swoje prace narzekać. Oskar pracował w branży e-sportu, konkretnie w dziale projektowym, a ja byłam kierowniczką produkcji w jednej z większych stacji telewizyjnych. Dobrze wspominam ten czas, było dużo śmiechu i dobrej zabawy. Mowy o wypaleniu zawodowym, przez tak krótki czas, jak 3 lata, również nie można mówić. Zmierzam do tego, że nasza decyzja, absolutnie nie była podyktowana frustracją w stosunku do życia sprzed wyjazdu.

Plany były nieco inne, ale …

Jak już wspominałam w otwierającym wpisie, zewsząd napastowali nas pytaniami: I CO BĘDZIE, JAK WRÓCICIE ? CO WY SOBIE WYOBRAŻACIE, ŻE TAK O BYLE GDZIE WAS PRZYJMĄ ? NIE ŻAL WAM STABILIZACJI I MOŻLIWOŚCI ROZWOJU? A my zlewając „powagę” sprawy, w ogóle się tym nie przejmowaliśmy. Ja miałam w głowie plan, żeby napisać scenariusz i dostać się na dzienną reżyserię (Jessu, jak dobrze, że do tego nie doszło, zmarnowałabym trzy lata), a Oskar myślał o rozwijaniu zajawki produkcyjno-realizacyjnej w zakresie muzyki i dźwięku w produkcjach audiowizualnych.

… wywróciły się do góry nogami                 

Wiadomo, że żeby osiągnąć cel trzeba mieć na niego plan, ale czasem warto zmieniać plany pod wpływem bieżących wydarzeń. Przypomnę, że podczas wyjazdu pisałam prawie codziennie dzienniczek, z którym wiedziałam, że będę chciała coś konstruktywnego zrobić, a nie tylko zakopać w szufladzie. Nie ma opcji, żeby ktoś inny się z niego rozczytał, więc nawet najbliżsi nie byli w stanie skorzystać z tego magicznego wehikułu czasu.

Gdy już spotkaliśmy się z Oskarem w Polsce, daliśmy sobie kilka dni na aklimatyzację w nowej sytuacji i w sumie więcej nam nie trzeba było, ponieważ  w ciągu paru rozmów wydedukowaliśmy, co chcemy robić i że jest to najlepsza możliwość, jaką moglibyśmy sobie zaprojektować. Chcemy, żeby podróże stały się naszą pracą i stylem życia. Postanowione, Basta.

Zrobiliśmy research wśród zagranicznych oraz polskich, inspirujących blogerów BUSEM PRZEZ ŚWIAT, GLOBSTORY czy JAK TO DALEKO. Czytaliśmy książki i przesłuchaliśmy masę podcastów głównie na kanale Michała Szafrańskiego o tym, jak wyglądają możliwości i wzięliśmy się do pracy. Spisaliśmy pierwsze kroki, kolejne oraz szerszy, perspektywiczny plan działania i rozwoju naszej działalności.

90 dni siedzenia w domu, bez oficjalnej pracy, ale z ogromem własnej pracy

Nie ma co ukrywać, nasze życie po powrocie nie miało nic wspólnego z rozbuchanym, życiem towarzyskim sprzed wyjazdu, ale jesteśmy z tego powodu szczerze szczęśliwi. Każdy etap ma swój czas i ważne jest, aby go zamknąć i pójść do przodu.

Odkąd wróciłam, mieszkam z moją najlepszą na świecie rodzinką i codziennie od 7 rano do 22-23 poświęcam czas na blogowanie (rozumiane nie tylko jako przygotowywanie wpisów, które jest kroplą w morzu prowadzenia strony). No dobra, czasem robimy coś wspólnie i wtedy mam dzień laby, międzyczasie byłam na kajcie w Egipcie i wtedy również nie pracowałam. Ponadto biegam, spaceruję i czasem wyskoczę gdzieś z ziomeczkami lub przyjaciółkami, ale generalnie pracuję. Mam wspaniałych rodziców, którzy rozumieją, o co mi chodzi i od zawsze wspierają mnie w realizacji marzeń, więc nie mają żadnych problemów z tym że mieszkam z nimi i nie wychodzę co dzień do pracy na 8-godzinny etat, a wręcz jest nam razem super, po tych kilku latach, kiedy w domu bywałam sporadycznie.

Jeśli nie idziemy do pracy to skąd zamierzamy brać Haj$$y ?

Moje siedzenie w domu miało jeszcze jedno podłoże. Mianowicie w związku z moim wykształceniem w zakresie produkcji filmowej oraz telewizyjnej oraz zapędami realizatorsko-reżyserskimi (wzięłam nawet udział w zeszłorocznej edycji 48 hours film poland), wiedziałam, że trudno mi będzie bez tego funkcjonować, a nawet bym sobie tego nie wyobrażała (poza krótkim epizodem, kiedy to po powrocie z Indii, chciałam rozwijać szkołę jogi, ale po kilku prowadzonych przeze mnie zajęciach uświadomiłam sobie, że gdyby do tego doszło, czekałaby mnie rychła śmierć, powód – zanudzenie).

Wpadłam zatem na pomysł, żeby połączyć zajawkę na podróżowanie z filmowaniem i naturalną koleją rzeczy wyszła mi wypadkowa w postaci założenia firmy produkcyjno-marketingowej. Jako, że nie byłam nigdzie zatrudniona przez poprzedzające pół roku popędziłam do Urzędu Pracy i dowiedziałam się co i jak z dofinansowaniem na założenie jednoosobowej działalności gospodarczej. Kilka dni temu dostałam list o pozytywnym rozpatrzeniu mojego wniosku ! woop woop. Kupujemy z Oskim oczywiście sprzęt, którym będziemy mogli realizować materiały (foto,video,dźwięk) dla potencjalnych klientów, z najodleglejszych zakątków świata oraz (może nawet przede wszystkim) realizować vloga z kolejnych podróży.

To kiedy ruszamy w świat ?

Chciałoby się już, ale musimy uzbroić się w cierpliwość. Hajsy na podróżowanie nie spadają z nieba. Nigdy i w żadnym przypadku, nawet gdy jest się super znanym blogerem czy influencerem – to jest to wyłącznie efekt ciężkiej pracy danej osoby lub grupy.

Jako, że wakacje w Polsce są super czasem, a my zawsze chcieliśmy je w całości spędzić na półwyspie helskim, to wpadliśmy na pomysł, żeby na sezon letni otworzyć tam biznes. No i proszę! W piątek otworzyliśmy NASZĄ wypożyczalnię elektrycznych hulajnóg. W biznesie trzeba śledzić trendy, jak to uczą najlepsi i najwięksi. Nie jesteśmy pod żadną franczyzną i nasze hulajnogi nie będą walały się po mieście (czego jesteśmy wielkimi przeciwnikami). Nie można ich porzucić byle gdzie, działamy wyłącznie stacjonarnie – tu odbierasz, tu oddajesz.

Jastarnia – Stelmaszczyka 14 – wbijajcie gdybyście byli w okolicy 🙂

Także bez pracy na etat, ale za to na swoim, zapowiadają się nam bardzo intensywne dwa miesiące, a cel jest szczyty – spełnianie marzeń.

Całe życie na zajawie

Ponadto będziemy stacjonować w Jastarni, gdzie będziemy mogli sobie czasem popływać na kajcie. Dla mnie to super opcja i chociaż wiem, że aby mieć na to czas, będę musiała wstawać o 6 rano, ale i tak napawam się radością i podekscytowaniem. Poza tym liczymy na to, że poznamy masę fajnych ludzi i nawdychamy się jodu, co by końskie zdrowie posiąść.

We wrześniu mamy nagrany wyjazd na kilkudniowe zbiory winogron we Francji z ekipą ziomeczków. Jak już pisałam, trzeba się napracować, żeby coś w życiu mieć i w euraskach „dorobimy” sobie na kilkadziesiąt dni więcej tripowania. Zastanawiacie się skąd brać pieniądze na podróże małe i duże ? Napiszę o tym, jeszcze nie wiem czy za tydzień, ale na pewno niedługo, ponieważ idą wakacje a i chcielibyśmy zostać propagatorami „rzucania wszystkiego i ruszenia w świat”. Pomyślcie o tym.

W październiku uciekamy w świat

Jak już w Polsce zacznie szarzeć i opijemy się francuskim winem wyruszamy w podróż. Mamy już w głowie wstępny zarys (który ogarnia Oskar, ze względu na podział zadań :-), ale jeszcze jest za wcześnie, żeby o nim pisać. Na pewno nie Europa – tyle mogę zdradzić. Zresztą Europa w najbliższym czasie nie jest w kręgu naszych zainteresowań, choć nie zarzekam się, że nie trafi się jakiś weekendowy wypad. Na pewno jednak nie dogłębna eksploracja.

W końcu wystartuje nasz YouTube

Nie możemy się doczekać, żeby zacząć realizować filmy na YT i wystartować z kanałem Z dala od domu. W zasadzie zawsze chciałam pracować przy programie podróżniczych i wiedziałam, że nie jako kierowniczka produkcji, a jako merytoryczny i artystyczny twórca. Będziemy się z Oskim totalnie dzielić rolami „na planie” i na etapie postprodukcji, z czego się bardzo cieszymy, bo jak się okazuje potrafimy fajnie ze sobą pracować.

Energia na poziomie 1000000%

Ok, streściłam wszystko co się z nami działo i będzie działo w najbliższym czasie. Mamy motywację i energię życiową na poziomie jakieś 10000000% ponad normę i jaramy się nadchodzącym w naszym życiu kolejnym etapem.

Oczywiście pomimo ogarniania w wakacje 7 dni w tygodniu, będę pisać artykuły. Skłaniam się nawet ku temu, aby regularnie postować co tydzień, nie dając Wam co drugiego poniedziałku wytchnienia. Na razie nie obiecuję, bo dopiero robimy rozpoznanie ile będziemy mieli wolnego czasu, ale serducho mi podpowiada, że (z własnej nieprzymuszonej woli) stanę na głowie, by co kilka dni coś naskrobać.

Pozdro !

Bądź na bieżąco!

Nie martw się, nie będziemy spamować

Wyrażam zgodę na wysyłanie newslettera przez Z dala od domu.

One thought on “Dlaczego przez 3 miesiące nie dostaliśmy pracy?”

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: