Annapurna Circuit na własną rękę. Kompleksowy poradnik jak się przygotować oraz jak zorganizować wyprawę.

Cieszę się, że znowu mogę powrócić tematycznie do tematu trekkingu Annapurna Circuit. Po ostatnim wpisie, który był subiektywnym wyznaniem miłości względem Himalajów, dziś czas na zbiór praktycznych informacji. Przydadzą się one tym, którzy wciąż zastanawiają się nad podjęciem decyzji o wyruszeniu w tę niezwykłą podróż oraz tym, którzy już powiedzieli sobie TAK.

ANNAPURNA CIRCUIT MISSION – KROK PIERWSZY!

Odpowiedzieć sobie na pytanie: Czy chciałbym/chciałabym kiedyś przebyć poruszającą wędrówkę przez górskie krainy ? Poznać bogactwo (zagrożonej przez działalność człowieka) Matki Natury ? Czy ciekawią mnie odległe kultury ? Czy za kilkadziesiąt lat będzie dokąd pojechać, by tego zaznać w obecnym jeszcze kształcie ? Jeśli odpowiedź na którekolwiek z tych pytań brzmi TAK – zbijam Ci wirtualną piątkę i oznacza to, że masz powody, by udać się na Annapurna Circuit.

Najtrudniejsze bowiem w tym całym zamieszkaniu jest postanowienie – ROBIĘ TO. Później już idzie z górki.

Annapurna Circuit, strefa subtropikalna
Annapurna Circuit, strefa subtropikalna

PODRÓŻ SOLO CZY Z EKIPĄ?

Słowo ekipa proszę rozumieć jako paczkę znajomych, w przeciwieństwie do grupy zebranej przez agencję turystyczną. No więc przede wszystkim jest to kwestia indywidualna i zależna od Waszego charakteru.

Samotnicy, którzy czują, że mogą sami na sobie polegać, z pewnością mogą wybrać się bez żadnego towarzystwa. Mnie na przykład zapadł w pamięć przemiły 18-letni francuz, który trekował solo. Wiosną oraz jesienią i tak prawdopodobnie nigdy nie będziecie sami. Spotykaliśmy dużo ludzi, którzy startowali samotnie a po dwóch-trzech dniach już wędrowali w towarzystwie kompana/kompanki.

Jeśli jednoznacznie nie definiujesz się jako taki typ osobowości, najfajniej będzie zabrać ze sobą kogoś, z kim się znacie i lubicie. Najsprawniej chodzi się we dwoje, ponieważ większe grupy już zmuszają do „dostosowywania się”. Aczkolwiek w ekipie dobrych znajomych to nie powinno stanowić problemu.

ILE TRWA TAKA WYPRAWA ?

Na przejście pełnej trasy Annapurna Circuit z Besisahar do Pokhary (lub ewentualnie odwrotnie) potrzeba pomiędzy 17 a 22 dni. Można ją sobie skrócić: dojeżdżając do jednej z wyżej położonych wiosek dżipem lub/oraz wracając autobusem z Jomsom, lub Tatopani. Jeśli masz bardzo ograniczony czas, najkrótszą możliwą opcją jest 10 dni.

Dodatkowo potrzebujecie około 3/4 dni na ogarnięcie pozwoleń, chwilę wytchnienia, logistykę z odraz do Katmandu.

W teorii zatem możliwe jest „zaliczenie” ACT (Annapurna Circuit Trek) w dwa tygodnie urlopu. Jednak ja osobiście nie chciałabym na takiej spinie przeżywać tej cudownej podróży.

KONDYCJA I ZDROWIE

Być może stwierdzenie to zostanie uznane za kontrowersyjne, ale uważam, że super kondycja i wcześniejsze specjalne przygotowania fizyczne nie są NIEZBĘDNE żeby ukończyć pełen trekking Annapurna Circuit. Oczywiście będą pomocne i na pewno umilą Wam wędrówkę.

Jak się zatem przygotować ? A no wszystko zależy od tego na ile jesteście aktywni fizycznie na co dzień. Zdrowe (!) osoby biegające, pływające, jeżdżące na rowerze lub uprawiające inną aktywność cardio w formie treningowej minimum trzy razy w tygodniu, już są gotowe. Fajnie by było wyskoczyć 2-3 weekendy przed wylotem na jedno lub dwudniowe trasy w polskich górach. Choćby po to, żeby przyzwyczaić stopy i uformować buty.

Osoby nie uprawiające na co dzień żadnego sportu powinny wdrożyć choćby regularne, 5-10-cio kilometrowe, szybkie spacery lub zacząć truchtać. Poprawi się Waszą wydolność, a co za tym idzie, ułatwi codzienny trekking.

Wszystkie choroby przewlekłe oraz tymczasowe, przede wszystkim, należy skonsultować z lekarzem. To samo tyczy się kontuzji. Podczas trekkingu szczególnie narażone są kolana, głównie po przejściu przełęczy kiedy to zaczynamy kilkudniowe schodzenie w dół. Nie należy bagatelizować nawet drobnych dokuczliwości! Może się okazać, że zwykła opaska uciskowa lub orteza sprawią, że będzie w stanie podjąć się wyprawy, ale o tym powinien zadecydować specjalista.

Annapurna Circuit, Przełęcz Thorong La - 5200 m.n.p.m.
Annapurna Circuit, Przełęcz Thorong La – 5200 m.n.p.m.

CHOROBA WYSOKOŚCIOWA I AKLIMATYZACJA

Jak podaje Polski Związek Alpinizmu: „Choroba wysokościowa jest pojęciem, na które składają się trzy zespoły objawów: ostra choroba górska (AMS) tj. bóle głowy i nudności, które występują od wysokości około 3000 lub więcej metrów n. p. m. i jest to łagodna postać choroby. Dwie następne: wysokościowy obrzęk płuc (HAPE) i wysokościowy obrzęk mózgu (HACE) są postaciami choroby wysokościowej zagrażającymi życiu i polegają na gromadzeniu się płynu w płucach oraz w głowie. Podstawą leczenia choroby wysokościowej jest zejście lub transport poszkodowanego w dół.”

Najczęściej mamy do czynienia jedynie z AMS, które bezpośrednio nie zagraża naszemu zdrowiu i życiu. Bezsprzecznie jednak należy bacznie obserwować swój organizm a w przypadku nieustępowania objawów, zejść 500-1000 m w dół. Po ustąpieniu objawów można ponownie podjąć się wychodzenia do góry, jednak należy wprowadzić spokojniejszą aklimatyzację.

Od wysokości 2500 m nad poziomem morza nie powinno się nocować na większej wysokości niż dodatkowe 500 m w stosunku do dnia poprzedniego. Dobrym rozwiązaniem jest znalezienie noclegu w docelowej wiosce i po odłożeniu ciężkich plecaków udanie się na ponad godzinny spacer w górę i w dół. Takie działanie jest książkowym procesem aklimatyzacyjnym. Stosowanie się do tych zasad zmniejsza ryzyko wystąpienia któregokolwiek z objawów.

*Dobra forma fizyczna nie ma wpływu na narażenie pojawienia się choroby wysokościowej.

Annapurna Circuit, trasa poboczna - trekking do jeziora Tilicho
Annapurna Circuit, trasa poboczna – trekking do jeziora Tilicho

OK. Dawka teorii za nami, przechodzimy do działania!

KIEDY JECHAĆ DO NEPALU?

Zaraz po postanowieniu LECĘ, obowiązkowo należy kupić bilet. Choćby w jedną stronę. Jeśli będziecie musieli wrócić, to lot powrotny zorganizujecie szybciej niż w 5 minut. Do tego jednak potrzebna będzie Wam wiedza o jakiej porze roku najlepiej wybrać się na trekking w Annapurna Circuit.

WIOSNA

druga połowa marca / kwiecień / pierwsza połowa maja

Wiosenna pora charakteryzuje się kwitnącymi roślinami w dolnych partiach szlaku. Pogoda powinna być słoneczna i a temperatury przyjemne, natomiast możliwe są przelotne opady deszczu oraz napotkanie na trasie pijawek. Z kolei już od kwietnia trzeba liczyć się z rosnącą liczbą turystów.

JESIEŃ

październik / listopad 

Jesienią na Annapurna Circuit powinniście zostać zaszczyceni piękną pogodą oraz najlepszą widocznością. Niebo jest przejrzyste, rzeki płyną porywiście (po sezonie monsunowym), co jeszcze bardziej dodaje krajobrazom uroku. W teorii istnieje mniejsze ryzyko deszczowych dni, ale sami wiecie jak jest z pogodą. Lubi płatać figle. Niemniej jednak my w okresie 7 – 24 października nie zaznaliśmy na szlaku ani jednej kropli deszczu. W listopadzie dni stają się coraz krótsze i zimniejsze, więc można liczyć na wzrastający spokój na ścieżkach.

ZIMA

grudzień / styczeń / luty / pierwsza połowa marca (dla hardcorowych graczy)

Zimowa sceneria zasypanych śniegiem wiosek musi być widokiem bajecznym. Przede wszystkim, przeogromną zaletą takiego wyboru będzie brak mas innych trekkersów. Eksploracja buddyjskich świątyń w ciszy i spokoju to zupełnie inne doznanie, prawie nieosiągalne w wysokim sezonie. Z drugiej strony należy również liczyć się z bardzo niskimi temperaturami i mieć świadomość, że nepalskie domy nie posiadają ogrzewania a szczelność okien w zasadzie nie istnieje. Temperatura w ciągu dnia zazwyczaj wzrasta powyżej magicznych 0°C, jednak już nocą może spadać nawet do – 20°C . To zależy od miesiąca oraz frontów.

Nie polecam tym, którzy mają ograniczony czas, ponieważ w przypadku śnieżycy mogą być kłopoty z powrotem do miasta poza górami, ponieważ bywa, że trekkersi są zmuszeni do przeczekania kilku dni w jednej wiosce. Jeśli należysz do osób, które nie są zobowiązane do sztywnego powrotu w ciągu 3-4 tygodni i nie boisz się zimna (lub po prostu wolisz zimowe wypady w góry, ponieważ masz lepszą wydolność niż w wysokich temperaturach), warto zastanowić się nad zimową wyprawą dookoła masywu Annapurna.

DLACZEGO NIE LATO?

W porze monsunowej ciągle pada.

Szlak Annapurna Circuit  otwarty jest dla turystów przez cały rok. Władze ACTP zamykają go jedynie w przypadku wyjątkowych sytuacji meteorologicznych lub katastrof naturalnych. Jak na przykład po dotkliwych trzęsieniach ziemi w 2015 oraz 2017 roku. Na pewno w kwietniu i październiku nie musicie martwić się samotnością i zaznacie sprzyjającej aury atmosferycznej. Marzec i listopad mogą być chłodniejsze, aczkolwiek mniej zatłoczone. Podczas gdy początek maja i koniec września to podniesione  ryzyko deszczu, szczególnie w dolnych partiach.

Annapurna Circuit, trasa poboczna – Tilicho Himal // 35mm

BILETY LOTNICZE DO NEPALU

Przede wszystkim, nie ma linii lotniczych, które z Polski zabiorą Was bezpośrednim lotem do Nepalu. Niestety mimo to i tak loty nie należą do tanich. Możliwości jest kilka i można kombinować, żeby zaoszczędzić kilka stów.

Najszybsze połączenia oferują linie: LOT, QATAR, FlyDubai oraz Emirates.

Warszawa, Kraków, Wrocław, Gdańsk – Doha lub Dubaj (przesiadka) – Katmandu                      

I oczywiście analogicznie w drugą stronę.

Loty odbywają się dużymi wygodnymi samolotami. W cenę wliczone jest wyżywienie (dostępne opcje wege + vegan) oraz napoje (taaak, również możecie tankować %). Każdy pasażer spędza podróż ze swoim ekranikiem i dziesiątkami nawet dobrych filmów w repertuarze. Najważniejszy jednak, dla tych, którzy nie lubią długich podróży jest fakt, że w razie jakiegokolwiek opóźnienia samolotu, kolejny na Was zaczeka. No i dodatkowo nie musicie się martwić o odbiór i ponowne nadanie bagażu w trakcie przesiadki.

Ceny zależą oczywiście od terminu i wahają się od 2500 (w porze monsunowej oraz zimą) do nawet 5000 zł.

ALTERNATYWA DLA DROGICH LOTÓW

Mając trochę czasu i chęci polecam poszukać najtańszego lotu na jedno z azjatyckich lotnisk (Nowe Delhi, Bombaj, Bangkok, Kuala Lumpur) oraz kupno niepowiązanego biletu jednej z tanich azjatyckich linii lotniczych do Katmandu.

W takiej konfiguracji, przy dużym szczęściu możecie zorganizować loty w najlepszych miesiącach za około 2100 – 3000 zł. Trzeba pamiętać, że wiąże się to z ryzykiem: niezdążenia na kolejny samolot, koczowaniem na lotnisku od kilku do dwudziestu kilku godzin w oczekiwaniu na kolejny lot albo nawet  rychłym odwołaniem drugiej części podróży, jak to miało miejsce w naszym przypadku.

Mianowicie dwa tygodnie przed terminem odlotu dostałam wiadomość, że linie lotnicze całkiem zlikwidowały połączenia na trasie Katmandu – Kuala Lumpur i musieliśmy kupić bilety zastępcze, dwa razy droższe niż poprzedni. Jeśli jednak dysponujecie zapasowym czasem 2/3 dni w jedną lub w drugą stronę, polecam zrobić rozeznanie.

OPCJA HARDCORE

Rzecz jasna znacząco tańsza od pozostałych to lot do Nowego Delhi i podróż autobusem do Pokhary. Przejazd taki trwa od 24-40 godzin, ale za to kosztuje jedyne 100 zł (w jedną stronę).

Przede wszystkim to pomysł dla osób, które mają dużo czasu oraz bardzo ograniczony budżet i koniecznie chcą się zamknąć w określonej kwocie (stojąc przed wyborem jechać licząc każdy grosz lub nie jechać wcale. Ja popieram i bardzo szanuję pierwszą opcję, zawsze warto ruszyć się z przysłowiowej kanapy). Jeszcze jeden aspekt przemawia za takim hardcorowym rozwiązaniem – ekologia. Mniej spalin za naszym wkładem. Tak na marginesie to pomysł, który sprzedał mi nasz trekkingowy ziomek Robin, poznany podczas Annapurna Circuit właśnie.

Katmandu, widok z samolotu tuż przed lądowaniem
Katmandu, widok z samolotu tuż przed lądowaniem

THAMEL

W stolicy Nepalu zatrzymaj się w dzielnicy Thamel. Choć jest bardzo skomercjalizowana, to uważam, że będąc w Katmandu trzeba ją zobaczyć i doświadczyć panującego tam handlu, zgiełku i ruchu ulicznego. Jego turystyczne korzenie sięgają do czasów Hippisów, którzy licznie przybywali tam w latach 60’ oraz 70’. Dzisiejszy Thamel nie przypomina już miejsca włóczęgi Dzieci Kwiatów, niemniej jednak posiada „jakieś” walory. Przede wszystkim znajdziecie tutaj setki sklepów i sklepików, ze wszystkim. Począwszy sklepów spożywczo-gospodarczych, przez pamiątki aż do ala goretexowych ubrań i górskiego sprzętu. Bezsprzecznie, na plus zapisuję liczne restauracyjki, bary oraz kawiarnie z naprawdę fajnym klimatem. Ponadto funkcjonują tu również lokalne biura podróży i agencje turystyczne.

Katmandu, Thamel
Katmandu, Thamel

Wspaniałą alternatywą na ucieczkę z męczącej stolicy jest wycieczka do sąsiadującego miasta – Patan. Można dostać się tam taksówką, busem lub spacerem. My odbyliśmy godzinny spacer, ale trzeba się liczyć z faktem, że będziecie szli wzdłuż głównej drogi, więc jeśli jesteście przewrażliwieni na punkcie spalin lub po prostu hałasu nepalskich ulic (a te zaliczam do jednych z najgłośniejszych, zaraz obok Indyjskich oraz Indonezyjskich) lepiej wybrać inny środek transportu.

Gdzieś pomiędzy Katmandu a Patan // 35 mm
Gdzieś pomiędzy Katmandu a Patan // 35 mm

W przeciwieństwie do Katmandu, centrum tego miasta charakteryzuje się piękną architekturą oraz wyjątkowym alternatywnym klimatem. Przypomina mi krakowski Kazimierz. W związku z tym możemy się poczuć jak w zupełnie innej rzeczywistości.

Patan
Patan

ZAKUPY W NEPALU

Co prawda pobocznie poruszam ten temat przy okazji innych wątków, ale pozwolę sobie na zreasumowanie zagadnienia.

W Katmandu oraz w Pokharze będziecie mieli możliwość kupna sprzętu turystycznego oraz wysokogórskiego, niemalże na każdym kroku. Oryginalne sklepy znanych brandów można policzyć na palcach jednej ręki, ale nie widzę sensu aby szukać ich na miejscu. Najważniejsze elementy ekwipunku, z pewnością lepiej kupić w Polsce, ponieważ nie znajdziecie w Nepalu produktów NAJWYŻSZEJ jakości. Jeżeli się znacie na materiałach, na tyle aby nie dać sobie wmówić ściemy, bez problemu zaopatrzycie się w drugoplanowe rzeczy DOBREJ jakości, w zupełności wystarczające na trekking Annapurna Circuit. Najwięcej jednak jest BADZIEWIA i należy się go wystrzegać. Niewątpliwie bardzo opłaca się kupić na miejscu lekkie ubranie – podkoszulki, skarpetki, spodnie trekkingowe a nawet kurtkę puchową (ja chodziłam w Decathlonówce za 99 złotych i było okej). Poważniejszych części ubioru jak nieprzemakalna kurtka przeciwdeszczowa czy buty górskie, nie polecam kupować na miejscu.

BATONY, ORZESZKI, PRZEKĄSKI

W Katmandu warto również zaopatrzyć się w zdrowe batony energetyczne, masło orzechowe (niezbędnik dla vegan, którzy będą mieli problemy ze zróżnicowaniem w diecie), szczoteczkę do zębów, chusteczki nawilżone, orzeszki, ponieważ później te produkty będą trudno lub wcale nie osiągalne.

Jeśli ktoś planuje wieczorami „odkażać się” od wewnątrz, równięz tutaj lepiej pomyśleć o jakiejś buteleczce. W górach serwują piwka (olaboga, jakie drogie) oraz tradycyjny nepalski alkohol wytwarzany przeważnie z ryżu – Raksi/Rakshi. Pamiętam jak pewnego popołudnia w jednym z guest house’ów zobaczyłam w MENU : white wine. Po trzech tygodniach abstynencji zaświeciły mi się oczka (just kiddin’) i w związku z tym, z uśmiechem popędziłam do właściciela, żeby złożyć zamówienia. Jednakże, mój entuzjazm został ostudzony jeszcze przed zamoczeniem ust, już sam zapach sugerował, że jest to piekielny mocarz. Recenzując względem kobiecych smaków alkoholowych, Raksi jest przeohydne i nie ma mowy aby zmusić się do jego wypicia. *Dziewczyny, w Nepalu nie dostaniecie tamponów, koniecznie zabierzcie ze sobą.

TRANSPORT DO BESISAHAR*

Niezależnie od tego czy wylądowałeś w Katmandu czy dzielnie tułałeś się autobusem z Indii prosto do Pokhary, przed Tobą jeszcze ostatni etap transportu, do miejsca, gdzie zaczyna się szlak Annapurna Circuit. Z obu tych miast wczesnym rankiem wyjeżdżają lokalne oraz turystyczne autobusy do Besisahar. Gdziekolwiek będziecie powiedzą Wam, że podróż potrwa 5 godzin, ale na pewno to nie będzie tyle. Minimum 7h a w najgorszym przypadku wyobrażam sobie np. 12 godzin. Gdyby tak przykładowo autobus nagle padł. Jakość obu tych „klas” nie różni się od siebie znacząco, więc poziom komfortu/dyskomfortu jest kwestią szczęścia. This is Nepal.

Za bilet autobusowy (z możliwością wyboru miejsca) powinniście zapłacić pomiędzy 500 a 1000 rupii (17 – 34 zł.).

*Opisana przeze mnie wersja zakłada przejście Annapurna Circuit w kierunku przeciwnym do ruchów zegara, istnieje również możliwość pokonania jej w odwrotną stronę. W drugim przypadku, w dzień zdobywania przełęczy Thorong La trzeba pokonać przewyższenie 1710 m z miejscowości Muktinah (3710) aż do przełęczy (5419m).

POWRÓT PRZEZ POKHARĘ

Annapurna Circuit kończymy (pieszo lub dojeżdżając autobusem/jeepem) w Pokharze, zwaną nepalską stolicą gór. To drugie pod względem wielkości miasto w tym kraju. Położone wprost bajecznie, z każdego wzgórza Pokhary rozpościera się panorama składającą się z ośmio, siedmio oraz sześcio-tysięczników: Annapurny (wszystkie cztery), Dhaulagiri, Machapuchare, masywu Lamjung. Po tak długim trekkingu przeuroczo jest spędzić tutaj 2-5 dni. Pospacerować nad brzegiem jeziora, pozwiedzać świątynie, wynająć skuter i eksplorować okolicę, a także udać się do cudownego kina plenerowego @moviegarden. Co więcej, znajdziecie tu knajpki reprezentujące każdą kuchnie świata, salony masażu, sklepy z fajnymi pamiątkami.

FORMALNOŚCI

Dobra wiadomość jest taka, że nie ma ich wiele, a ich organizacja jest bardzo łatwo.

WIZA TURYSTYCZNA

w Nepalu obowiązuje tak zwana „visa on arrival”.

Przede wszystkim, nie musicie wcześniej zgłaszać chęci wyjazdu w żadnej ambasadzie. Zaraz po wylądowaniu wypełniamy standardowy formularz danych osobowych, robimy sobie zdjęcie (na lotnisku stoi kilka maszyn w tym celu) i podchodzimy do okienka, gdzie chcą od nas już tylko $$$. Ceny wiz różnią się od długości planowanego pobytu.

Co jest godne uwagi, gdyby ktoś wybierał się na dłuższą podróż, że wszystkie rodzaje wiz są wielokrotnego wjazdu. W związku z tym, mając dużo czasu, można wyskoczyć do sąsiadujących Indii i bezpłatnie przekroczyć granicę z Nepalem, na powrotny lot.

14 dni: 25 USD

30 dni: 40 USD

90 dni: 100 USD

*Można zabrać ze sobą dwa zdjęcia formatu paszportowego co przyspieszy proces na miejscu.

**Paszport musi być ważny przynajmniej jeszcze przez 6 miesięcy od dnia lądowania.

POZWOLENIA NA TREKKING

Wybierając się na trekking Annapurna Circuit należy zorganizować dwa pozwolenia. Tak, są one niezbędne, ponieważ na szlaku natkniecie się na dziesiątki tzw. Check point’ów, gdzie bez przedłożenia zielonej książeczki oraz drugiego papierku, nie przepuszczą Was dalej i koniec kropka. Nie ma dyskusji, nie ma łapówek, jest powrót do miasta, płacz i zgrzytanie zębów. Nie polecam ryzykować.

ACAP Entry Permit (Annapurna Conservation Area Project)

2000 Rupii (lub 20$).

Projekt można porównać do polskich Parków Narodowych, które mają na celu ochronę obszaru. W przypadku ACAP jest to 7,629 km 2, 100 000 mieszkańców reprezentujących zróżnicowanie i bogactwo etniczne oraz kulturowe. Ponad 1200 gatunków roślin oraz prawie 700 gatunków zwierząt.

TIMS Card (Trekker’s Information Management System)

2000 Rupii (20$).

Jest to baza danych o turystach znajdujących się w Himalajach, mająca na celu (w naszym przypadku) usprawnienie ewentualnych akcji ratunkowych oraz poszukiwawczych. Projekt zakłada również kontrolowanie nielegalnych przepraw przez granice państwa.

Obie z tych kart dających nam zielone światło na Annapurna Circuit bezproblemowo załatwia się na własną rękę. Nie dajcie sobie wmówić, że dostępne są wyłącznie poprzez pośredniczącą agencję lub biuro podróży. Wystarczy udać się do instytucji Nepal Turism Board funkcjonującej zarówno w Katmandu jak i w Pokarze. Należy zabrać ze sobą paszport oraz opcjonalnie dwa zdjęcia rozmiaru paszportowego, my natomiast nie mieliśmy ich ze sobą a przemiła Pani z administracji zrobiła je dla nas całkiem za darmo. Ile czasu Wam to zajmie zależne jest od sezonu, w jakim będziecie na miejscu. My po godzinie byliśmy po wszystkim, a turystów było całkiem sporo. Wniosek taki, że pracują sprawnie, a my jesteśmy przyzwyczajeni do długiego czekania w urzędach po doświadczeniach z polską administracją i przemiłymi Paniami, które zawsze mają czas na herbatkę i pogaduszki. (Jeśli ktoś czuje się adresatem, puszczam oczko i pozdrawiam).

UBEZPIECZENIE

Nie chcę być odpowiedzialna o ubezpieczenie, na które się zdecydujecie, ale zobowiązuję Was do wykupienia JAKIEGOŚ. Dostępnych możliwości jest od groma, od super tanich jak np. Planeta Młodych za 350 zł na cały rok (my podróżowaliśmy przez te wszystkie miesiące tylko z tą kartą) ale za tą cenę można się domyślać jakiej jakości są to usługi. Na szczęście nie mieliśmy okazji się przekonać. Są również oferty stricte pod trekking w Himalajach dostępne u większych, znanych  ubezpieczycieli. Jeśli dysponujecie wolnymi pieniędzmi na pewno warto wykupić pakiet, w którym ubezpieczyciel od ręki pokrywa koszty ewentualnego leczenia, a nie działa na zasadzie zwrotu pieniędzy na podstawie udokumentowanych wydatków, po Waszym powrocie do kraju.

PIENIĄDZE

Obowiązującą w Nepalu walutą jest Nepalska Rupia

1 PLN = około 28 Rupii

1 USD = około 110 Rupii

OPŁATY URZĘDOWE

Wizową realizujemy oczywiście w dolarach. Najlepiej mieć wyliczoną dokładną kwotę, ponieważ reszta wydawana jest w Rupiach, najczęściej obliczona na naszą lekką niekorzyść.

Za Pozwolenia możemy zapłacić zarówno w ichniejszej walucie jak i w USD, ale również warto odliczyć należytą sumę.

PŁATNOŚCI W SEKTORZE USŁUG

Sklepy, hostele, restauracje – nie we wszystkich uda się Wam zapłacić dolarami. Podczas gdy hostele mają ceny zamieszczone na portalach w różnych walutach i łatwo je zweryfikować, o tyle w sklepach i restauracjach zawsze płatność w dolcach wyjdzie Was przynajmniej o kilka procent drożej i oczywiście resztę dostaniecie w Rupiach.

Taxi – akceptują obie waluty. Co istotne, ZAWSZE dogadujemy cenę zanim wsiądziemy do samochodu. Na lotnisku wybierzcie takiego przewoźnika, któremu płacicie z góry a on wydaje Wam coś w rodzaju paragonu na ustaloną kwotę (z lotniska w Katmandu do turystycznej dzielnicy Thamel to koszt 700R za przejazd). Taksówki organizowane przez hostel również są na ustaloną z góry kwotę, jeśli macie taką możliwość nie ma się nad czym zastanawiać. Oczywiście można także wyjść na ulicę i pytać taksówkarzy za ile Was zawiozą, ale z małym prawdopodobieństwem będzie to niższa stawka no i nie macie niczego na dowód oprócz słowa. Konfliktowe sytuacje to naprawdę rzadkość, ale warto mieć świadomość, że zdarzyć się mogą. Szczególnie w dużych, turystycznych miastach.

BANKOMATY

Bez problemu znajdziecie je w większych miastach, ale ostatnia bezpieczna szansa znajduje się w rozpoczynającym Annapurna Circuit – Besisahar. Na sam trekking jednak należy już wypłacić całą kwotę, którą sobie zaplanujecie na te kilkanaście dni. Owszem po drodze są dwa bankomaty w Manang (gdzie docieramy między 6 a 8 dniem) oraz już za przełęczą Thorong La – w Jomsom, ALE … no właśnie, ale mogą być nieczynne z różnych względów. Najbardziej prawdopodobna jest po prostu awaria maszyny albo równie częsty brak gotówki. O ile w innych krajach najbardziej ogarnięci przedsiębiorcy kombinowali z wypłatami poprzez paypal lub za pomocą niby płatności kartą, o tyle w Himalajach nie można na to liczyć.

Prowizja – co się jeszcze tyczy bankomatów to prowizja nepalskich banków. 500 Rupii (17 zł) za każdą transakcję. Oprócz tego (w zależności od posiadanego rodzaju konta) istnieje możliwość, że również Wasz bank skasuję Was za każdą wypłatę. Warto zaznaczyć, że maksymalna kwota możliwa do pobrania za jednym razem waha się od 35 000 do 50 000 Rupii.

Dolary – dobrą alternatywą jest zabranie ze sobą wystarczająco dużo amerykańskich dolarów, tak by korzystać jedynie z kantorów. Przy wypełnianiu formularza o wizę, będą Was pytać ile ich macie, ale nikt tego później nie kontroluje, więc najlepiej wpisać bezpieczne 100$.

EKWIPUNEK I UBRANIE NA TREKKING ANNAPURNA CIRCUIT

Złota zasada, której należy się bezwzględnie trzymać, na trekking ZABIERAMY JAK NAJMNIEJ. No tak, ale przecież jest kilka rzeczy MUST HAVE, bez których się nie obejdziecie.

LISTA NIEZBĘDNEGO SPRZĘTU

Plecak

Oczywista oczywistość. Przede wszystkim plecak musi być wygodny. Jeśli macie w domu sprawdzony, jesteście na wygranej pozycji. Jeśli na podróż kupujecie nowy, koniecznie wybierzcie się do stacjonarnego sklepu i spędźcie w nim trochę czasu przymierzając różne modele, a sprzedawcę poproście o dodatkowe obciążenie. Dobrym pomysłem jest wybrać się na zakupy w podkoszulku bez rękawów, ponieważ od razu wyczujecie na ramionach, jeśli kształt szelek będzie dobry a jaki nieodpowiedni.

Jaki wybrać rozmiar plecaka ? No i tutaj zaczynają się schody. Jeśli wybierasz się tylko do Nepalu i pakujesz się stricte pod trekking , ubrania + sprzęt zmieścisz do 40L, ale śpiwór będzie musiał być doczepiony na zewnątrz. Najrozsądniejszy wybór to rozmiar pomiędzy 45-55 + 10 litrów. Z takim litrażem spokojnie zapakujesz wszystko do środka. Warto również zwrócić uwagę na ilość zewnętrznych oraz wewnętrznych kieszonek (serio, im więcej tym lepiej) oraz (co super ważne) możliwość otwierania plecaka przynajmniej z dwóch stron. Standardowo z góry, z przodu a najfajniej gdyby jeszcze można było od dołu. Mój posiadał taką możliwość i często z tego korzystałam. Niezależnie od pory roku, będziecie także potrzebować przeciwdeszczowego pokrowca, najlepiej wybrać model plecaka, który taki posiada go w zestawie.

Jeszcze jedna kwestia związana z plecakiem– camel bag system – czyli  płaski pojemnik na wodę, chowany w tylnej (wewnętrznej) kieszeni + przejście na rurkę z boku lub na górze. Próbowałam tego rozwiązania przez jeden dzień i moim przypadku totalnie się nie sprawdziło. Gdy dopakowałam do środka plecaka dwa litry wody, ledwo go zasunęłam. Smak wody przeszedł plastikiem, co radykalnie mnie odrzucało i finalnie nawet jej nie wypiłam.

Śpiwór

Ciepły i porządny, najlepiej do temperatury – 15 stopni. Jeśli zamierzacie kupić go w Nepalu, zróbcie rozeznanie w 3-4 sklepach i wybierzcie, ten który po dotyku oraz wyglądzie wydaje się najcieplejszy. Na podstawie własnych doświadczeń, z pewnością polecam dopłacić i nie marznąć. Ceny są niższe niż u nas, średnio o jakieś 30%. Tak jak pisałam w poprzednim poście, my chcieliśmy przyoszczędzić na śpiworze i dotknęło nas to dość mocno już od pierwszych dni.  Temperatura w High Campie Thorong La nocą w naszym terminie spadła do – 10. Mieliśmy na sobie kilka warstw ubrań, włącznie z puchówkami. Tyle tego było, że nie byłam w stanie się w tym śpiworze ruszać, ponieważ był cały wypchany…mną 😀

Annapurna Circuit, najsłabsze warunki noclegowe w najwyższej bazie Thorong La (4880m) // 35 mm

Kije trekkingowe

Nie wyobrażam sobie przejścia Annapurna Circuit bez nich, chociaż nigdy wcześniej ich nie używałam. Pierwszego dnia bardziej mi przeszkadzały niż pomagały, ponieważ miałam małe problemy z synchronizacją ruchów. Później już było tylko lepiej. Bezsprzecznie jest to sprzęt, który spokojnie można zaplanować jako zakup na miejscu. Dla potwierdzenia, nasze kije były tanie (około 30 zł za parę) i wytrzymały do końca.

Butelka z filtrem wody lub tabletki uzdatniające wodę do picia

Butelka z filtrem wody lub tabletki uzdatniające wodę do picia. My oboje korzystaliśmy z Life Straw, które oczyszcza każdą wodę. Ponadto firma jest zaangażowane w akcje humanitarne, m.in. w rozdawnictwo rodzinnych gabarytów systemów filtracyjnych wody na terenie Afryki. Tylko w 2011 roku prawie milion kenijskich rodzin zostało zaopatrzone dzięki Life Straw w taki sprzęt. Zawsze staramy się kierować wybory biorąc pod uwagę aspekty: ekologii, charytatywnych działań marki oraz jej ideologii. Tabletki są super rozwiązaniem, jeśli np. zdecydowalibyście się jednak na używanie camel baga. Z tego co zaobserwowałam sporo osób korzystało wyłącznie z tego rozwiązania. Koszt opakowania 60 tabletek to około 30 zł, podczas gdy jedna tabletka uzdatnia jeden litr wody.

Czołówka

Popołudniami bardzo często w wioskach pada prąd, więc do podstawowego funkcjonowania będzie potrzebne Wam światło. Oprócz tego na pewno skorzystacie z niej także na szlaku, choćby w dzień ataku przełęczy, ponieważ staruje się pomiędzy 4 a 5 rano gdy jest jeszcze ciemno.

A także:

  • Kompas
  • Apteczka !
  • Nożyk wielofunkcyjny
  • Butelki wielokrotnego użytku na wodę
  • Papierowa mapa Annapurna Circuit – obowiązkowo wersja z roku, w którym się wybieracie
  • Przejściówka elektryczna
  • Powerbank (nie uważam go za MUST HAVE, ale jest przydatny jeśli chcecie ładować telefon czy np. ebooka)
  • Okulary przeciwsłoneczne z filtrem (najlepiej na sportowym sznureczku)
  • Filtr UV 30+ SFP
  • Pomadka do ust z filtrem UV
  • Żele antybakteryjne (te są dostępne na trasie zadziwiająco często, rzecz jasna drogie, także warto się zaopatrzyć w Polsce w kilka małych buteleczek)
  • Ręcznik szybkoschnący
  • Proszek do prania w małych saszetkach
  • Nawilżone chusteczki
  • Papier toaletowy (na bieżąco kupuje się na trasie, ale od czegoś trzeba zacząć 😉
  • Ebook – załączam w liście MUST HAVE, ponieważ po tej podróży jestem absolutnie zakochana w użytkowaniu tego urządzenia….na wyjazdach. W domu mimo niedokończonej książki z podróży, zdecydowanie napawam się dotykiem i zapachem papierowych wersji książek.
  • Peleryna przeciwdeszczowa – polecam zabrać z polski taką super cieniutką, ponieważ na miejscu dostaniecie głównie wielkie, grube i ciężkie. (Ja biegałam za moją w Katmandu po kilkunastu sklepach a i tak po 3 dniach trekkingu zostawiłam ją w jednym z pokoi, próbując zminimalizować bagaż).
Annapurna Circuit, strefa subtropikalna. Tak szczęśliwy jest człowiek gdy dzierży w ręku papierową mapę :-)
Annapurna Circuit, strefa subtropikalna. Tak szczęśliwy jest człowiek gdy dzierży w ręku papierową mapę 🙂

UBRANIA

Buty trekkingowe

Wygodne, wygodne i jeszcze raz wygodne. Koniecznie za kostkę, ponieważ o ile w dolnych partiach przez strefę subtropikalną można się pokusić o niskie, tak im wyżej w góry, tym ścieżki są coraz węższe i coraz bardziej „ruchome”. Np. droga usłana drobnymi kamyczkami (prowadząca zresztą przez teren lawinowy) na trasie do Tilicho Lake. Nie trudno o potknięcie się, a głupio by było gdyby z tak błahego powodu, brak stabilizacji kostki, zapoczątkował jej ból lub co gorzej kontuzję.

Kupując nowe buty na wyjazd KONIECZNIE zróbcie w nich przed wyjazdem przynajmniej 2-3 dni wędrówki. Najlepiej ze stromymi odcinkami, ponieważ w takich warunkach najlepiej sprawdzicie je, czy aby na pewno są dobrze dobrane. Przy okazji je sobie wstępnie rozchodzicie i staną się trochę bardziej elastyczne już w przygotowaniu na szlak Annapura Circuit. Zwróćcie uwagę na przyczepność podeszwy oraz nieprzemakalność buta.

Annapurna Circuit. Czasem stąpaliśmy po grząskim gruncie

Kurtka przeciwwiatrowa oraz przeciwdeszczowa

Sprawdzona pod kątem nieprzemakalności. Z membraną przynajmniej 10 000.

Kurtka puchowa

Lekka, kompatybilna i ciepła. W pierwsze dni będzie głównie leżała w plecaku, ale od wysokości powyżej 2500 m na pewno będzie przydatna wieczorami. A później już nie będziecie się rozstawać.

Termo-aktywny polar lub bluza

Oraz reszta elementów lekkich:

  • Oddychający t-shirt z krótkim rękawkiem (pierzemy na zmianę) x 2
  • Longsleeve x 1
  • Krótkie spodenki (przed kolano) x 1
  • Długie spodnie trekkingowe x 1 lub 2
  • Legginsy (dla dziewcząt) x 1
  • Bielizna termo-aktywna x 1
  • Bawełniany podkoszulek do spania (polecam z długim rękawkiem) x 1
  • 3-4 pary termo-aktywnych skarpetek
  • Czapka z daszkiem
  • Czapka zimowa
  • Komin
  • Rękawiczki – ciepłe! Choć i tak większość trekkersów na wysokości
  • Manang sprawia sobie przyjemność i kupuje grube wełniane rękawice (250 Rupii) lokalnego wyrobu

NOCLEGI

Nie ma się czym martwić, jak już pisałam w ostatnim poście, infrastruktura turystyczna na szlaku Annapurna Circuit Trek jest świetna. W każdej wiosce znajdziecie przynajmniej kilka hosteli / guest house’ów / lodge’y oraz restauracji. Są także sklepy z podstawowymi produktami – wodą mineralną (nie polecamy ze względu na zużycie plastiku, ale czasem nie ma wyboru. Pamiętajcie jednak, żeby traktować to jako ostateczność), batonami (na zdrowe nie macie co liczyć – snikersy, bounty, lion), chipsy w miniaturowych paczkach. Zdarzają się orzeszki oraz migdały, ciasteczka, podstawowe kosmetyki (szampon, mydło, pasta do zębów, wspomniane żele antybakteryjne), papier toaletowy, chusteczki higieniczne. W większych wioskach sklepiki są lepiej wyposażone i można kupić coś do smarowania, np. masło orzechowe, dżem.

Nie ma możliwości rezerwacji noclegu internetowo ani bez udziału jakiejś agencji. Po prostu wchodzimy do lodgy, która nam przypadnie do gustu i pytamy o wolne pokoje oraz czy możemy spać za darmo, jeśli zjemy u gospodarzy kolację oraz śniadanie kolejnego dnia. W większości przypadków się zgadzają i sprawa noclegu jest załatwiona.

Pokoje są głównie dwuosobowe, ale można też znaleźć większe. Raczej nie należy ich traktować jako koedukacyjne a miejsce dla większej ekipy podróżującej razem. Płaciliśmy za pokój jedynie w najwyżej położonych miejscowościach i jest to normalne, tam każdy hostel jest płatny (1-2$). W wysokim sezonie może się zdarzyć, że nie będzie pokoi dla wszystkich znajdujących się na szlaku trekkersów, dlatego warto każdy dzień zacząć jak najwcześniej. Nawet jeśli zdarzyłoby się, że nie znajdziecie dla siebie łóżka, bez problemu przenocują Was w restauracyjnej części guest house’u.

Annapurna Circuit, jeden z najprzytulniejszych guest house’ów

HIGIENA

Toalety zazwyczaj znajdują się na korytarzu i są w ilości 2-3 na wszystkich gości. Nie spodziewajcie się cudów, w Himalajach mają bardzo kiepską kanalizację, więc często są zatkane i niezbyt przyjemne, ale również nie ma co dramatyzować. Korona z głowy Wam nie spadnie, bo jeśli idziecie na ten trek to znaczy, że jej nie macie.

Z prysznicami wiąże się dość zabawna historia, mianowicie w części miejsc ciepła woda była dostępna po rozszyfrowaniu systemu jej uruchamiania – wielokrotne zawory, piecyki, przełączniki (cuda wianki generalnie) a w części po prostu jej nie było. Natomiast 3 razy zdarzyło mi się wyjść spod zimnego prysznica i powiedzieć Oskarowi jak sytuacja wygląda. Po czym za kilkanaście minut przychodził On – wesoły, zagrzany i uśmiechnięty. Także śmialiśmy się, że mam odgórnego BANA na ciepłą wodę.

JEDZENIE I PICIE

Każda restauracja, bistro czy przydomowa gospoda kulinarna zaoferuje Wam przynajmniej kilka dań do wyboru.

Podstawowe, tradycyjne danie nepalskie – Dal Bhat. Dal to coś pomiędzy zupą a sosem z gotowanej soczewicy. Zawsze jest intensywnie i  przepysznie doprawiony. Bhat oznacza po prostu gotowany ryż. Danie podawane jest z kiszonkami oraz warzywnym curry. Dlaczego kochamy Dal Bhat ? ponieważ jest odpowiednie zarówno dla wegetarian jak i wegan.

Dal Bhat w rzeczy samej
Dal Bhat w rzeczy samej

Drugą równie popularną pozycją każdego nepalskiego MENU jest Curry. Zazwyczaj było smaczne, tylko w najwyższych partiach najczęściej zupy są z proszku.

Smażony ryż z warzywami – moje top zaraz po Dal Bhat, dostępny jest również w wersji mięsnej.

Zupa czosnkowa – Oskar prowadził osobisty ranking i pierwsze miejsce zajęła zupa z Ghermu, do którego dotarliśmy na drugą noc na szlaku.

Omlety w różnych wersjach – zwykłe, czosnkowe, cebulowe,  grzybowe, warzywne. Do wyboru do koloru. Zawsze dobry wybór, ale im wyżej tym bardziej trzeba się liczyć z coraz mniejszymi porcjami.

Chapati, roti, naan – chlebki lub ala naleśniki w wersjach natural, wytrawnie lub na słodko.

Spaghetti, pasty – od dobrych po słabe.

Fast foody – burito, pizza, burgery, zapiekanki. To wszystko niestety najczęściej jest niesmaczne.  

Herbata – poleca się pić z miodem, imbirem oraz cytryną co stanowi naturalny antybiotyk.

Kawa – psychomaniacy kawy powinni zabrać ze sobą makinetkę i zapas dobrej kawy, ponieważ na miejscu jej nie uświadczycie. Może poza Manang oraz Jomsom, ale to tylko dwie wioski na kilkadziesiąt. Wszędzie dostępna jest kawa rozpuszczalna oraz parzona.

Cola/fanta/sprite – w większości miejsc sprzedają któryś ze słodkich napojów.

Alkohol – wspomniane drogie piwka oraz gdzieniegdzie lokalna Raksi.

INTERNET

Przede wszystkim chciałabym wyznać, że to aspekt, który mnie zawiódł. Mianowicie nawet w high campie Thorong La było połączenie wifi. Co prawda ledwo dało się wysłać wiadomość na messku, ale jednak część osób klikała w świecący prostokąt licząc, że coś więcej się załaduje. Ja sobie myślałam i tak również oświadczyłam najbliższym, że nie będzie ze mną kontaktu przynajmniej przez tydzień, a tu nic z tego. Sama sobie robiłam ograniczenia, że loguję się do sieci np. co dwa dni, ale to nie to samo co rzeczywisty brak dostępu do internetu. Jakość wifi zależy od hostelu, w którym się zatrzymujemy. Czasem się udaje porozmawiać a nawet wykonać video rozmowę a czasem ciężko nawet z udostępnieniem zdjęcia.

BUDŻET WYJAZDOWY

Bilety – 2500 – 4000 zł Pozwolenia + wiza (30 dni) – 310 zł Uśrednione dzienne wydatki (wyżywienie, nocleg, kosmetyki) – 100 zł / dzień Taxi, autobusy –200 zł Ubezpieczenie – 200 – 500 zł

Uśredniając cenę biletu do 3200 zł, koszty całego wyjazdu można oszacować w zależności od długo pobytu:

2-tygodniowy – około 6000 zł – tak krótki czas zobowiązuje nas do nadrabiania trasy trekkingowej jeepami, które są stosunkowo drogie,

3-tygodniowy – około 6000 zł,  

4-tygodniowy  -około  7000 zł.  

Jeśli wyhaczysz bilety lotnicze w dobrej cenie i potrafisz się sztywno trzymać założonej przed wyjazdem kwoty na dzień (nie będzie kawki gdy natrafi się okazja, drożdżóweczki, piwka, ani innych przyjemności, bez których oczywiście spokojnie da się iść), możesz dzienne wydatki oszacować na poziomie 75 zł.

*budżet nie zawiera kosztów związanych z ekwipunkiem oraz sprzętem

Annapurna Circuit, szlak z przełęczy do wioski Muktinah

SŁOWO NA DO WIDZENIA

YEAH! zebrałam te wszystkie informację i mam nadzieję, że czytelnie spięłam w jedną całość. Z całego serca, duszy i ciała zachęcam, rekomenduje i polecam trekking Annapurna Circuit. Przede wszystkim ze względu na to, że jego organizacja na własną rękę wcale nie jest trudna. Nikt nigdy nie zabierze i nie będzie w stanie obedrzeć Was z tego, co tam przeżyjecie. A jest co przyżywać.

Tak więc do dzieła. PRZEŻYWAJCIE I ZARAŻAJCIE dalej tą wspaniałą przygodą.

Bądź na bieżąco!

Nie martw się, nie będziemy spamować

Wyrażam zgodę na wysyłanie newslettera przez Z dala od domu.

One thought on “Annapurna Circuit na własną rękę. Kompleksowy poradnik jak się przygotować oraz jak zorganizować wyprawę.”

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: